30 czerwca 2026

30 dni
61 tysięcy wyświetleń i ani złotówki na reklamę

      W drugiej połowie maja wpadłem na pomysł, żeby sprawdzić, co stanie się z moimi social mediami, jeśli przez 30 dni będę codziennie publikował jeden materiał.

 

Inspiracją był dla mnie estoński fotograf Geit Eero. Przez ponad 1000 dni publikował bardzo proste filmiki. Włączał nagrywanie, pokazywał siebie z aparatem, telefonem albo innym sprzętem, którym robił zdjęcie. Potem kierował kamerę na coś, co zwróciło jego uwagę, pokazywał sam moment fotografowania, dźwięk migawki i na końcu gotowe zdjęcie. Bez zbędnego montażu, za to z naturalnymi odgłosami – czasem coś nucił, mruczał, śmiał się albo gwizdał. Wszystko wyglądało bardzo swobodnie.

 

Pomyślałem, że to świetna forma. Prosta, naturalna, nieprzekombinowana, a jednocześnie idealnie wpisująca się w to, czego dziś oczekują media społecznościowe.

 

Na początku wyzwania w ogóle nie zastanawiałem się, co będę fotografował. Po prostu wychodziłem z domu. Jeśli coś przyciągnęło moją uwagę, włączałem nagrywanie, pokazywałem siebie, potem obiekt, znowu siebie przez chwilę budując napięcie i... cyk. Zdjęcie. Nic więcej.

Bardzo szybko okazało się, że sprawia mi to ogromną frajdę. Każdy materiał publikowałem jednocześnie na Instagramie, TikToku i YouTubie.

 

Pierwsze wyniki naprawdę mnie zaskoczyły. Filmiki bez żadnej promocji potrafiły osiągać 800, 1200, a nawet ponad 2000 wyświetleń.

 

Po jakimś czasie znajomi zaczęli zwracać mi uwagę, że niektóre rolki są trochę za długie. Wszędzie można przecież usłyszeć, że najważniejsze są pierwsze dwie sekundy i trzeba jak najszybciej zainteresować widza.

 

Z drugiej strony miałem z tyłu głowy Geita, który często wrzuca nawet minutowe filmy i mimo tego osiąga setki tysięcy wyświetleń.

 

Postanowiłem jednak sprawdzić, czy krótsza forma faktycznie będzie działała lepiej. Zacząłem przyspieszać momenty, w których zbyt długo się zastanawiałem. Nadal pokazywałem cały proces, tylko trochę dynamiczniej. Samo zdjęcie często robiłem chwilę wcześniej albo później, bo jednak dobre ujęcie wymaga odpowiedniego kadru i chwili na ustawienie aparatu.

Po miesiącu doszedłem do jednego wniosku.

 

Nie ma jednej recepty na viral.

 

Zauważyłem jednak pewną zależność. Najlepiej radziły sobie filmiki, które były maksymalnie proste i miały element zaskoczenia. Na przykład ten, w którym wychodzę z krzaków i dopiero po chwili pokazuję fotografowany obiekt.

 

Co ciekawe, dużo lepiej działały rolki bez muzyki. Zamiast niej zostawiałem naturalne dźwięki otoczenia, odgłos migawki czy moje ciche nucenie pod nosem. Trochę taki nieplanowany ASMR. Mam wrażenie, że właśnie ta autentyczność sprawiała, że ludzie oglądali je chętniej.

 

Cały czas starałem się też trafiać do osób podobnych do mnie – fotografów, twórców i ludzi zainteresowanych tworzeniem contentu.

 

 Instagram

 

Najwięcej wyświetleń pochodziło z:

 

* Iran – 28,5%

* Indie – 25,5%

* Turcja – 5,9%

* Polska – 3,9%

 

Łącznie moje materiały wygenerowały 24 489 wyświetleń.

 

Najlepsza rolka? Ta, w której wyskakuję z krzaków, pokazuję obiekt, robię szybki obrót, słychać dźwięk migawki i pojawia się gotowe zdjęcie. Bez muzyki, bez efektów, bez płatnej promocji.

 

Osiągnęła 2,2 tys. wyświetleń.

 

W ciągu miesiąca:

 

* aktywność na profilu wzrosła o 235,5%,

* liczba wizyt na profilu o 232,4%,

* kliknięcia w moją stronę internetową o 350%.

 

TikTok

 

Najwięcej odbiorców było z:

 

* Polski – 88,8%

* Niemiec – 2,8%

* Wielkiej Brytanii – 1,3%

* Holandii – 1%

 

Łącznie filmy osiągnęły 10 600 wyświetleń.

 

Najlepiej poradziła sobie rolka z początku wyzwania. Pokazuję siebie, potem przejście, cały proces robienia zdjęcia bez cięć, dźwięk migawki i gotową fotografię. Bez muzyki, bez efektów.

 

Wynik: 628 wyświetleń.

 

Statystyki po 30 dniach:

 

* wyświetlenia postów +29,4%,

* wizyty na profilu +211,1%,

* polubienia +193,6%.

 

YouTube

 

Najwięcej odbiorców pochodziło z:

 

* Polski – 96,2%

* Indonezji – 4,8%

* Indii – 2,9%

 

Łącznie filmy osiągnęły 26 100 wyświetleń.

 

Najlepsza rolka przedstawiała prosty schemat: pokazuję aparat, szybki obrót na fotografowany obiekt, dźwięk migawki i gotowe zdjęcie w industrialnym klimacie.

 

Wynik: 2000 wyświetleń.

 

W porównaniu z wcześniejszym okresem:

 

* wyświetlenia wzrosły o 2948%,

* liczba subskrybentów o 700%,

* liczba polubień o 1910%.

 

Co dla mnie najważniejsze – wszystko to udało się osiągnąć bez wydawania ani złotówki na reklamy.

 

Jedyny koszt to czas. Prawie codzienne wyjście z domu, spacer, czasem przejażdżka rowerem, samochodem albo motocyklem. Do montażu używałem darmowego programu i praktycznie nie korzystałem z żadnych zaawansowanych efektów.

 

      Ten eksperyment pokazał mi przede wszystkim jedną rzecz. Regularność naprawdę działa. Nie każda rolka osiąga świetne wyniki, nie ma też jednego przepisu na sukces, ale publikując codziennie, dajemy algorytmowi i odbiorcom więcej okazji, żeby nas zauważyli.

 

Przez te 30 dni nie odkryłem sekretu viralowych filmów. Za to przekonałem się, że prostota, autentyczność i konsekwencja potrafią dać dużo lepsze efekty niż godziny spędzone na dopracowywaniu każdego materiału.

 

To dopiero początek, ale po tym miesiącu wiem jedno – zdecydowanie było warto.

Na koniec jedna liczba, która najlepiej podsumowuje cały ten eksperyment.

 

Łącznie na trzech platformach moje materiały osiągnęły 61 189 wyświetleń. Wszystko bez wydania choćby złotówki na reklamę. Tylko telefon, aparat, codzienne wyjścia z domu, trochę cierpliwości i konsekwencja w publikowaniu.

 

Czy to dużo? Dla jednych tak, dla innych nie. Dla mnie to przede wszystkim dowód na to, że regularność i prostota potrafią przynieść naprawdę dobre efekty. Teraz pozostaje tylko jedno pytanie – co wydarzy się po kolejnych 30 dniach?

+48 782 608 033

raczkospstryk@gmail.com

Poznań i Okolice

Możesz mnie znaleźć na:
Instagramie 
raczkos_pstryk 
Tik Toku 

raczkos_pstryk